niedziela, 12 października 2014

[One Shot] Why you don't like me?

Tytuł: Why you don't like me? 
Typ: two/three-shot 
Gatunek: AU, fluff, 
Paringi: Keo 
Ostrzeżenia: brak 
Długość: ponad dwie strony w OpenOffice [Times New Roman, 12] 
Notka autorska: Co do shota.. nie wiem czy będą dwie czy trzy czy więcej części. Na pewno im więcej komentarzy tym większa wena i chęć do rozwinięcia shota! (:


[04.05.2011]
Niedługo nasz debiut. Jestem taki podekscytowany! Uważam, że nasza piosenka jest naprawdę dobra, jak na nasze początki. Chłopaki spisali się znakomicie. Bardzo podoba mi się mój nowy wygląd, tak bardzo do mnie pasuje. Czuję się znakomiecie. A Leo! Zrobili z niego takiego bad boy'a, że nie mogę wytrzymać. To tak bardzo nie w jego stylu. Za kadym razem gdy na niego patrzę to chce mi się śmiać. Strzał poza tarczę. Fryzurka Hongbina jest zabawna, choć nie powiem, że wygląda w niej źle, Ravi, co tu dużo mówić, w czymkolwiek wystąpi będzie niesamowity. Przekonałem się już o tym parę lat temu w czasach trainee.Co do N i Hyuka, to też mi się podobają. Ach te emocje! Jak nie mogę doczekać się debiutu! Pomimo tego, że jesteśmy rywalami to jesteśmy przede wszystkim przyjaciółmi! Naprawdę miałem duże szczęście, że trafiłem na tych wspaniałych członków. Ciężko w tym biznesie mieć prawdziwych przyjaciół. Jesteśmy... jak... jak rodzina. Prawdziwa rodzina...

~*~*~

Biegnę razem ze starszą siostrą brzegiem morza, bawimy się w berka. Mam siedem lat a TaeYoon  dwanaście. Doganiam ją, sięgam ręką chcąc ją lekko popchnąć. Tae ucieka bardziej w morze, śmiejąc się i odwraca się do mnie. Wie, że się boję pójść głębiej. Śmieje się. Robię krok, drugi i nagle tracę grunt pod stopami. Pustka. Trafiłem na dziurę i spadam w głąb morza, macham rękoma lecz Tae mnie nie widzi. Wciąż śmieje się mając zamknięte oczy, kiedy ja tonę. Staram się ją zawołać lecz do ust ciśnie mi się woda. Nie widzę już nieba, wokół mnie jest tylko ciemność, zaczynam się dusić...
Gwałtownie obudziłem się, leżąc w swoim łóżku, w dormie. Nie byłem nad morzem. Byłem w pokoju z dala od morza i rodziny. Odetchnąłem i znów położyłem się na łóżku. Byłem cały spocony i okropnie bolała mnie głowa. Zerknałem na zegarek i zamknąłem oczy. Miałem jeszcze około godziny więc chciałbym to przespać jednak wiedziałem, że jeśli położę się i zasnę to znów koszmar wróci. Wstałem więc i poszedłem wziąć zimny prysznic. Uczucie wody spływającej po moich włosach, twarzy, torsie i nogach rozluźniała mnie. To było jak intymny dotyk kochanki rozmasywujący moje obolałe ciało. Bolące mięśnie przypomniały mi o wczorajszym treningu z Kenem i Ravim. Chcieli za wszelką cenę doprowadzić nasz kawałek do perfekcji, a dokładniej to Ravi się uparł, że to musi wyjść doskonale. W tym przypadku Ken był tak samo poszkodowany jak ja. 
Kiedy już wyszedłem z łazienki zostało mi dokładnie dwanaście minut więc poszedłem zjeść jakieś śniadanie zanim menager  wparuje do dormu i postawi chłopaków na głowie. Nie spodziewałem się nikogo w kuchni, więc byłem dość zaskoczony kiedy zobaczyłem Kena stojącego przed kubkiem herbaty w ciszy. Nie usłyszał mnie jak zszedłem z góry a ja nie miałem zamiaru go informować o mojej obecności. Sięgnąłem po mój kubek który dostałem od nieżyjącej już matki i nasypałem do niego łyżkeczkę herbaty. Dopiero kiedy stuknałem łyżką o naczynie, Ken ocknął się i spojrzał na mnie.
- O, cześć hyung – mruknął. Nie odpowiedziałem, bo po co? Zalałem herbatę i usiadłem do stołu. Po chwili Ken dosiadł się do mnie.
- Pamiętasz, że mamy dziś sesję zdjęciową na basenie Daehwangyeon?
- O.
Nie miałem ochoty na rozmowę, zwłaszcza dzisiaj. Jednak Ken uparcie nawiązywał ze mną rozmowę, aż do przyjścia menagera i reszty chłopaków. Widocznie nie zrozumiał, że nie chciałem z nim rozmawiać. Głupek.


Starałem się choć trochę rezerwać Leo. Zawsze jest taki ponury, jakby był smutny a dzisiaj jego aura nawet zgasiła świeczkę na stole. Tak bardzo chciałem by chociaż w moim towarzystwie się uśmiechał, był radosny. Tak bardzo się starałem, a on wszystko zbywał potaknięciem, lub po prostu ignorowaniem tego co do niego mówię. Pomimo tego, że sam czułem się niekomfortowo w jego towarzystwie starałem się nawiązać z nim rozmowę a on mógłby chociaż zapytać jak mi się spało a nie, siedzieć i traktować mnie jak powietrze. Głupek? Sam jest głupkiem! Aghr, jak ten palant mnie wkurza!


Widocznie Ken nie rozumie tego, że jak ktoś nie ma ochoty na rozmowę, to nie ma i kropka. Czy to takie trudne? Hah, zgasiłem świeczkę bo nie lubię jej zapachu i nie jakimiś czaramy tylko zwyczajnie dmuchnąłem. Dmuchnąłem. To wszystko. Ignorowałem go? Pff, co innego może człowiek robić jak ktoś trajkocze mu nad uchem z samego rana? Naprawdę, tak ciężko zrozumieć to, że chcę trochę CISZY?

~*~*~

Sesja zaczęła się około godziny dziewiątej. Pierwsze zdjęcia były w pełnym ubraniu, jak siedzimy nad basenem mocząc nogi do połowy łydek w wodzie. Wszyscy byliśmy ubrani na biało.Woda była lekko chłodna, muskała moje ciepłe łydki i łaskotała mnie. Miałem nadzieję, że nie będziemy musieli zanurzać się w głębokim basenie. Wciąż pamiętałem sen i śmiejącą się siostrę. Wzdrygnąłem się.
- Hyung, nie jest ci zimno? - zapytał Hongbin.
- Nie.
Chciałem jak najszybciej skończyć tą sesję. Po zdjęciach, miałem mieć wywiad dla gazety "Kpop Crym!ns", a następnie trening do kolejnego comebacku. Spojrzałem w prawo, na części garderoby którą mieliśmy ubrać do zdjęć. Westchnąłem. To będzie długa sesja.

~*~*~

Patrzyłem na niego ze złością ale i tęsknotą. Tak ciężko było do niego zagadać, czemu jeszcze to utrudnia? Czemu gra takiego chłodnego i oschłego? Dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że jestem... homoseksualny. Nienawidziłem się za to. Wszystko się zaczeło od reklamy wakacyjnej serii soczków . Ja i Yoon'a z SNSD mieliśmy grać parę, która jest na wakacjach gdzie nagle moja "dziewczyna" miała zasłabnąć. Na co ja biegnę kupić super orzeźwiający soczek firmy "Poshunny!" by dać jej do picia po czym ona czuje się lepiej i mały całus. Reklama w końcu wysza, jednak musiałem się zmusić do buziaka z Yoon'ą i uśmiechnięcia się do kamery.  Czułem sie jakbym całował faceta. No znaczy, jakbym był hetero i pocałowałbym faceta to byłoby to właśnie takie uczucie. Wtedy zauważyłem, że nie pociągają mnie dziewczyny. Pewnie też dlatego nawet się nie zawahałem zerwać z moją Gwyon, kiedy byliśmy parą jeszcze przez zespołem. Ta wiadomość wstrząsnęła mną. Do tej pory czujędo siebie obrzydzenie, jednak ciężko mi oprzeć się widokowi mokrego torsu Leo. Leo był ubrany w szary bezrękawnik, dzięki czemu mogłem podziwiać jego muskuły które nie były zakryte materiałem. Jakoże to była sesja na basenie, to kazano nam zanurzyć się po czubki głów i wynurzyć ponownie. Kiedy stanałem na głębokości trzydziestu centymetrów i spojrzałem na Leo, to aż zakręciło mi się w głowie. Jego koszulka przyklejona do jego ciała, seksownie zakrywała cały tułów chłopaka. Mokre spodnie podkreślały jego długie i chude, jednak umięśnione nogi. Kolana się pode mną zatrzęsły kiedy tak patrzyłem na niego i nie mogłem oderwać wzroku. Wtedy pojawił się żar. Chciałem go mieć, wiedzieć, że jest mój i że nikt prócz mnie nie ma prawa go dotykać.

~*~*~

Po zakończonej sesji, złapałem go pod prysznicem kiedy opłukiwał się z cholru. Reszta chłopaków nie myła się bo szła już na trening i nie przyszkadzało im to, że są po wodze z chlorem, jednak mu robiło to różnicę. Muszę przynać, że nawet mył się z gracją i stylem. Woda kapała z jego grzywki cz czole, nosa, brody. Po raz pierwszy popatrzyłem na niego w ten sposób, w jaki inni faceci patrzą na dziewczyny. Tak bardzo pregnąłem dotknąc jedo twarzy, pocałować jego szyję, nadgryć, zaznaczyć, że należy do mnie. Opanowałem się jednak i jak nigdy nic wszedłem pod prysznic koło niego. Popatrzył na mnie, jednak jego twarz nie wyraziła Żadnych uczuć. Zapłonął we mnie gniew, jednak szybko go zgasiłem odkręcając na siebie lodowatą wodę.
- Leo – powiedziałem. Zero odpowiedzi,
- Mogę wziąć od ciebie trochę szamponu? Nie wziąłem swojego – również nie odpowiedział, tylko kiwnał głową przyzwalając mi wziąć pojemniczek z płynem. Podszedłem do jego prysznica by wziąć szampoN i wracając do swojego stanowiska odwróciłem się zbyt gwałtownie i poślizgnałem się na mokrej podłodze. Już miałem walnąć głową o twardą ziemię, kiedy poczułem silne dłonie, które złapały mnie w pasie. 

sobota, 4 października 2014

[One Shot] Mieć marzenie to nie wszystko.

Tytuł: Mieć marzenie to nie wszystko.
Typ: one-shot
Gatunek: przemyślenia?
Paringi: brak
Ostrzeżenia: brak
Długość: ponad jedna strona w OpenOffice [Times New Roman, 12]
Notka autorska: Wróciłam. Cieszy się ktoś? Na początek kiepskiej jakości tekst. c: Jedynie proszę was o komentowanie, obojętnie czy pozytywne czy negatywne. Proszę o komentowanie.

Marzenie... co to jest? Potrafisz t ozdefiniować? Prawie każdy człowiek ma jakieś marzenie. Jeden marzy o bogactwie, drugi o kobietach, inny o podróży w kosmos, jeszcze inny o różczce Harry'ego Pottera. Ja od dzieciństwa marzyłem o tym, by zostać koreańskim idolem. "Ha! Każdy chciałby być supergwiazdą!" powiecie, lecz ja, w przeciwieństwie do osób siedzących w domu na kanapie i oglądających teledyski B2ST albo Super Junior, ja starałem się spełnić to marzenie. Ciężko pracowałem, by opłacić lekcje śpiewu, gry na instrumentach i tańca. Harowałem dzień i noc, rano przed szkołą rozwoziłem mleko, po szkole pracowałem w sklepie spożywczym, po czym pędziłem na łeb na szyję by zdążyć na swoją zmianę w pralni. Los nie był mi przychylny. Wielokrotnie spóźniałem się do pracy przez autobus, którego kierowca wcale się nie przejmował, że niektórzy pasażerowie się spieszą na spotkanie czy pracę. Zwróciłem mu raz grzecznie uwagę, lecz moje słowa tylko go rozzłościły i odpowiadając mi, wcale niekulturalnie, tylko opluł moją dostawę świeżego prania, przez co koszula z wierzchu miała mnóstwo plamek o niezidetyfikowanym kolorze i zapachu. Do tej pory nie wiem i nie chcę wiedzieć co ten kierowca jadał.

Zapytacie "Czemu rodzice ci nie pomogli?". Matki nie było na to stać, pracowała ciężko jako pokojówka w domu bogatej rodziny, a zapłata... no cóz, nie była za duża w stusunku do tego jak była tam traktowana. Ojciec mój nie żył. A przynajmniej dla mnie. Zostawił matkę jakieś 17 lat temu czyli jak miałem sześć lat. Czasem, w przypływach słabości tęskniłem za nim, jednak głównie byłem na niego wściekły i nienawidziłem go. Tak było do dwudziestki, po której zacząłem mieć to gdzieś. Zapomniałem, że miałem ojca.
Trenowałem i ćwiczyłem około czterech lat, po czym zdecydowałem, że jestem gotowy by pójść na przesłuchanei do wytwórni muzycznej. Wtedy pojawiło się pytanie: do jakiej? Pierwsza myśl to była jedna z najbardziej znanych jak SMTOWN czy YG. Jednak chciałem najpierw wziąć udział w paru mniejszych konkursach wokalno-tanecznych i się zaczęło. Pierwszy konkurs poszedł mi fatalnie. Był to konkurs otwarty, czyli że każdy kto chciał zobaczyć startujących, mógł przyjść. Oczywiście był limit osób, nie mogło przyjść więcej niż 270 widzów jednak ta liczba wydawał się dla mnie wtedy ogromna. Kiedy stanąłem na scenie i wszystkie światła były skierowane na moją twarz, poczułem się osaczony bez jakiejkolwiek drogi ucieczki. Muzyka zaczęła lecieć lecz ja nie byłem w stanie wydobyć z siebie słowa. Chwila ta ciągnęła się niemiłosiernie. Na scenie byłem zaledwie sześć minuty, bo sędziowie stracili wiarę, że coś zaśpiewam i odesłali mnie, jednak dla mnie to było sześć godzin. Drugi konkurs poszedł mi dość dobrze, bo nie miałem widowni i byłem w stanie się skoncentrować i zaśpiewać. Nie wygrałem ale zająłem wysokie szóste miejsce. Dopiero kiedy już przyzwyczaiłem się do widowni i mogłem śpiewać bez względu na to, ile osób mnie obserwuje, postanowiłem znów wziąć udział w konkursie publicznym. Tym razem wiedziałem co mnie czeka i byłem na to przygotowany. Zaśpiewałem moja najlepszą piosenkę, najlepiej jak mogłem i mój trud został wynagrodzony – zdobyłem drugie miejsce przegrywając tylko sześcioma głosami.
Na tym konkursie wypatrzył mnie Cho Joong Hoon, znany jako Cho PD. Powiedział mi, że zrobi ze mnie gwiazdę koreańskiego popu, lecz również mnie ostrzegł, że będę musiał się wyrzec wszystkiego co do tej pory robiłem lub znałem. Zerwać z dziewczyną jeśli ją mam (na szczęście nie miałem), rozstać się z matką, zamieszkać w innym miejscu z grupką innych chłopaków, bez innych znajomych. Czysta karta. Jeśli dołączę do tego świata, to muszę zacząć z nową kartką. Czystą. Bez niczego. "Czy jesteś w stanie to zrobić? Jesteś w stanie pozbyć się wszystkiego co znane dla spełnienia swojego marzenia?" zapytał. Popatrzyłem mu w oczy. W głowie przelatywały wszystkie wspomnienia z mojego jakże krótkiego życia. Pierwsza zabawka, pierwszy dzień w szkole. Pierwsza książa, pierwszy przyjaciel, pierwszy egzamin. Pierwsza godzina pracy. Pierwsze poszturchiwania. Pierwsze zajęcia. Pierwszy konkurs. I pierwsza szansa na spełnienie marzenia. Godziny trenowania. Nieprzespane noce z bólu mięśni.
Popatrzyłem na niego z determinację w oczach. Robię to dla siebie, dla matki. I dla zemsty, żeby ojciec pożałował, jeśli jeszcze żył, że mnie opuścił.
Byłem w stanie. I Cho Joong-hoon zobaczył to w moich oczach. 
Miałem wtedy szesnaście lat. 
~*~*~*~
Nazywam się Ahn Jar Hyo i mam 23 lata. Należę do zespołu BLOCK B. Moje marzenie się spełniło.