Tytuł: Kogut i kaczka
Typ: mini miniaturka
Gatunek: zabawna,
Paringi: Baekyeol [Baekhyun&Chanyeol]
Ostrzeżenia: brak
Długość: niecałe pół strony w OpenOffice [Times New Roman, 12]
Notka autorska: Tekst nie jest mojego autorstwa, ja tylko pozamieniałam imiona i dołożyłam od siebie zaledwie parę słów. Opowiastka z książki Ajahn'a Brahma.
Pewnego cudownego poobiedniego popołudnia, świeżo po ślubie Chanyeol i Baekhyun poszli sobie na spacer do lasu. Tak im było razem dobrze, aż tu nagle usłyszeli w oddali głos: „Kwa!”, „Kwa!”.
– Posłuchaj – powiedział Baekhyun – to musi być kogut.
– Nie, nie. To była kaczka – odpowiedział Baekhyunowi Chanyeol.
– Nie, jestem pewny, że to był kogut – starszy zatrzymał się.
– Niemożliwe kochany. Koguty robią „Kuku-rykuu!”, a kaczki „Kwa! Kwa!”. To kaczka, Hyunnie – powiedział, z irytacją w głosie.
– Kwa! Kwa! – powtórzyło się znowu.
– Widzisz! To kaczka – powiedział do małżonka.
– Nie Yeollie. To kogut. Jestem przekonany – Baekhyun uparcie stawiał przy swoim.
– Posłuchaj! To... jest... kaczka. KA-ACZKA-A, kaczka! Rozumiesz! – Chanyeol powoli tracił nad sobą panowanie.
– Ale to jest kogut – zaprotestował ponownie Baek.
– To jest cholerna kaczka, ty, ty...
I znowu pojawiło się „Kwa!”, „Kwa!”, zanim zdążył jeszcze powiedzieć coś, czego nie powinien.
Baekhyun niemal się popłakał.
– Ale to jest kogut.
Chanyeol zobaczył w oczach małżonka łzy i, w końcu, przypomniał sobie, dlaczego go poślubił. Twarz mu złagodniała i delikatnie rzekł.
– Przepraszam, najmilszy. Myślę, że masz rację. To jest kogut.
– Dziękuję, kochanie – Baekhyun spojrzał na Yeola i uścisnął go za rękę.
– Kwa! Kwa! - dobiegło zza drzew, jak spacerowali razem pogrążeni w miłości.
niedziela, 29 czerwca 2014
wtorek, 24 czerwca 2014
[One Shot] Odrzucając rozum...
Tytuł: Odrzucajac rozum...
Typ: One Shot
Gatunek: smutna,
Paringi: Taoris
Ostrzeżenia: patrz gatunek.
Długość: dwie strony w OpenOffice [Times New Roman, 12]
Notka autorska: Ostrzegam, że to moja pierwsza praca. Nie krytykuje za mocno. :p Zapraszam do komentowania.
Zastanawialiście się kiedyś nas miłością? Czemu ona istnieje? Do czego ma służyć? Jak się przed nią obronić? Chciałbym znać odpowiedź, zwłaszcza na to ostatnie pytanie. Nie rozumiem istosty miłości. A może to tylko ja jestem w tak beznadziejnym przypadku? Może to tylko mnie tak bardzo serce boli na jego widok, jak się do mnie uśmiecha, jak traktuje mnie jak przyjaciela. Tak bardzo chciałbym być dla niego ważny. W ten sposób, nie jako przyjaciel. Jednak nie mogę mu tego powiedzieć. Nie zrozumie, zranię go i na dodatek odwrócimy się od siebie. Tak jak jest teraz, jest dobrze. Dla niego. Wytrzymam to cierpienie dla niego. Zadowalam się jego towarzystwem, jego wesołym spojrzeniem gdy kieruje na mnie swoje piękne oczy. Jego ręką targającą moje czarne, gęste włosy. I tymi wieczorami, kiedy idę spać do niego usprawiedliwiając się koszmarem którego wcale nie miałem. Często wtedy śpi odwrócony plecami do mnie a ja czepiam się jego jak koala drzewa i tak zasypiamy. Jeszcze nigdy mnie nie wyrzucił. Nawet jak miał zły dzień, zawsze miał dla mnie uśmiech.
Dzisiejszej nocy nie mogę zasnąć. Boję się, że w końcu nie wytrzymam tego i powiem mu o swoim uczuciu, chociaż dobrze wiem co się wtedy stanie. Zaciśnie swoje cudowne usta w cienką linię, odwróci wzrok i nic nie powie. Ja będę stał przed nim ze spuszczoną głową, roniąc łzę kiedy usłyszę trzaśnięcie drzwiami i już nigdy nie zobaczę tego uśmiechu skierowanego do mnie. Stracę go na zawsze. Moje serce pęknie a ja zatracę się w cierpieniu. Zrezygnowany kładę się na łóżku i wpatruję w sufit. Zastanawiam się czy może pójść do hyunga jednak rezygnuję. Byłem u niego wczoraj w nocy a nie chcę żeby zaczął coś podejrzewać. Zamykam oczy i wyobrażam sobie Krisa razem ze mną, jak się przytulamy, szepczemy, całujemy. Z takim marzeniem zasypiam.
Kolejny dzień, dzień pełen cierpień bo razem z Krisem i Luhanem mamy pojechać na zdjęcia do „Great Celebrity” na obrzeżach Seulu. Wstaję bez entuzjazmu, zdejmuję koszulę, którą rzucam na łóżko i idę do łazienki. W tym momencie wpada do mojego pokoju Luhan.
– Tao... – zaczyna ale urywa w pół zdania patrząc na mnie. Odwraca wzrok i.. czyżbym się jeszcze nie rozbudził? Jestem pewny, że widziałem rumieńce na twarzy Luhana który wycofał się już z pokoju. Ciągle senny udaję się do łazienki by wyszykować się na sesję.
– Dobrze! Kris odwróć głowę lekko w prawo.. tak jest! Tao, oprzyj się o ramię Luhana.. taak.. Idealnie! A teraz Kris obejmij Tao, dobrze a ty Luhan kucnij z boczku patrząc w lewo. Tak! Mamy to! Dziesięć minut przerwy! – zawołał fotograf a ja odetchnąłem z ulgą. Z ciężkim sercem wyplątałem się z uścisku Krisa i wyszedłem na zewnątrz odetchnąć świeżym powietrzem. Po chwili fotograf dołączył do mnie z Krisem.
– To było bardzo dobre – pochwalił nas z uśmiechem. Ukłoniłem się dziękując. – Ale teraz będzie motyw kłótni, więc Tao, ty będziesz patrzył na Krisa ze smutkiem i skruchą a ty Kris, odwrócisz wzrok i będziesz spoglądał w dal z bólem ale i złością. Dobra chłopaki? – mrugnął do nas.
– Tak – mruknąłem patrząc kątem oka na Krisa. Chciałem żeby w końcu fotograf sobie poszedł. Tylko przeszkadzał. W nocy w końcu podjąłem decyzję, której będę żałował do końca moich dni ale nie jestem już w stanie tego ukrywać. Kiedy w końcu fotograf się oddalił, podszedłem do Krisa i dotknąłem jego ramienia. Spojrzał na mnie pytająco ale radośnie. Wiedziałem, że sesja pozytywnie na niego wpłynęła bo lubił być w centrum uwagi.
– Co jest Tauś? – poczochrał mi włosy drugą ręką. Popatrzyłem na niego i zadałem sobie pytanie czy chcę to wszystko zburzyć, raniąc go i siebie.
– Hyung – zacząłem ale w tej chwili zawołali nas na poprawę makijażu. Zrezygnowany puściłem ramię Krisa i ruszyłem usiąść na fotel.
Kiedy make-up był gotowy zostało nam jeszcze parę minut, więc kiedy zobaczyłem hyunga idącego do toalety ruszyłem za nim. Kiedy wszedłem do toalety Kris już mył ręce. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się a ja poczułem ukłucie w okolicy serca.
- Co jest Pando? - zaśmiał się – chciałeś mi coś powiedzieć prawda? - Chciał znowu poczochrać mnie po głowie ale złapałem jego rękę i popatrzyłem mu w oczy. Piękne oczy, w których zobaczyłam swoje odbicie.
- Hyung... muszę ci coś powiedzieć – zacząłem cicho, a mój ton był depresyjny przez co Kris popatrzył na mnie ze zmartwieniem.
- Coś się stało, Tao? Dobrze się czujesz? - położył rękę na moim ramieniu. Strąciłem ją.
- Tak, stało się i nie, czuję się okropnie – spojrzałem ukochanemu w oczy i zobaczyłem w nich zmartwienie i strach... strach o mnie.
- Nie mogę tego dłużej ukrywać hyung. Muszę ci to powiedzieć – kiedy to mówiłem, czułem jak w sercu coś mi pęka. Kris patrzył na mnie wyczekująco. Nie miał pojęcia co zaraz usłyszą jego uszy. Nie wiedział jak bardzo cierpiałem. Nie wiedział, że go kochałem.
- Ko.. - zaciąłem się. Chciałem mu to wykrzyczeć w twarz, chciałem by mnie przytulił i powiedział, że wszystko w porządku, że on tu jest. Chciałem pocałować te jego cudowne usta, wpleść palce w bujne blond włosy, wyszeptać mu, że go kocham. Ale nie mogłem tego zrobić. Nigdy go nie pocałuję. Spojrzałem znów w jego oczy i zebrałem się na odwagę.
- Jesteś dla mnie ważny hyung. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, bez ciebie czuję się jakbym umierał, chciałbym przytulać cię do końca mojego życia, wdychać zapach twojego ciała, trzymać cię za rękę przez resztę naszego życia. Kocham cię Kris.
Cofnął się o dwa kroki, patrząc na mnie z wyrazem niedowierzania. Szybko podszedłem do niego i musnąłem jego wargi moimi. Gwałtownie skoczyło mi ciśnienie lecz Kris odepchnął mnie i popatrzył na mnie z przerażeniem.
- Kris.. - zacząłem lecz w tym momencie do toalety wparował Luhan. Popatrzył na nas zdziwiony i zatrzymał wzrok na mnie.
- Chodźcie już, wołają nas – Luhan uśmiechnął do nas ale nikt nie odpowiedział mu. Kris szybko wyminął go i wyszedł z łazienki. Patrzyłam na zamykające się drzwi i upadłem na kolana powstrzymując płacz z całych sił. Wystraszony Luhan podbiegł do mnie i złapał mnie za ramię.
- Tao? D-dobrze się czujesz?
- T-tak – odpowiedziałem i spróbowałem się uśmiechnąć ale tylko się skrzywiłem. Szybko otarłem lekko wilgotne oczy, poprawiłem włosy i odetchnąwszy głęboko wyszedłem z toalety.
Sesja zdjęciowa wyszła idealnie. Ja z rozpaczą patrzący na Krisa i on sam z odwróconym wzrokiem patrzący w dal. Fotograf był wniebowzięty. Zdjęcia trwały bardzo krótko, gdyż jak sam stwierdził „pozowaliśmy tak naturalnie i pięknie, że nie było nic do poprawy”. Kris nie odzywał się do mnie do końca dnia. Pojechał pierwszy do dormu taksówką, informując tylko menadżera. Patrzyłam za samochodem dopóki nie zniknął mi z oczy. Dopiero wtedy odważyłem się zapłakać.
Typ: One Shot
Gatunek: smutna,
Paringi: Taoris
Ostrzeżenia: patrz gatunek.
Długość: dwie strony w OpenOffice [Times New Roman, 12]
Notka autorska: Ostrzegam, że to moja pierwsza praca. Nie krytykuje za mocno. :p Zapraszam do komentowania.
Zastanawialiście się kiedyś nas miłością? Czemu ona istnieje? Do czego ma służyć? Jak się przed nią obronić? Chciałbym znać odpowiedź, zwłaszcza na to ostatnie pytanie. Nie rozumiem istosty miłości. A może to tylko ja jestem w tak beznadziejnym przypadku? Może to tylko mnie tak bardzo serce boli na jego widok, jak się do mnie uśmiecha, jak traktuje mnie jak przyjaciela. Tak bardzo chciałbym być dla niego ważny. W ten sposób, nie jako przyjaciel. Jednak nie mogę mu tego powiedzieć. Nie zrozumie, zranię go i na dodatek odwrócimy się od siebie. Tak jak jest teraz, jest dobrze. Dla niego. Wytrzymam to cierpienie dla niego. Zadowalam się jego towarzystwem, jego wesołym spojrzeniem gdy kieruje na mnie swoje piękne oczy. Jego ręką targającą moje czarne, gęste włosy. I tymi wieczorami, kiedy idę spać do niego usprawiedliwiając się koszmarem którego wcale nie miałem. Często wtedy śpi odwrócony plecami do mnie a ja czepiam się jego jak koala drzewa i tak zasypiamy. Jeszcze nigdy mnie nie wyrzucił. Nawet jak miał zły dzień, zawsze miał dla mnie uśmiech.
Dzisiejszej nocy nie mogę zasnąć. Boję się, że w końcu nie wytrzymam tego i powiem mu o swoim uczuciu, chociaż dobrze wiem co się wtedy stanie. Zaciśnie swoje cudowne usta w cienką linię, odwróci wzrok i nic nie powie. Ja będę stał przed nim ze spuszczoną głową, roniąc łzę kiedy usłyszę trzaśnięcie drzwiami i już nigdy nie zobaczę tego uśmiechu skierowanego do mnie. Stracę go na zawsze. Moje serce pęknie a ja zatracę się w cierpieniu. Zrezygnowany kładę się na łóżku i wpatruję w sufit. Zastanawiam się czy może pójść do hyunga jednak rezygnuję. Byłem u niego wczoraj w nocy a nie chcę żeby zaczął coś podejrzewać. Zamykam oczy i wyobrażam sobie Krisa razem ze mną, jak się przytulamy, szepczemy, całujemy. Z takim marzeniem zasypiam.
Kolejny dzień, dzień pełen cierpień bo razem z Krisem i Luhanem mamy pojechać na zdjęcia do „Great Celebrity” na obrzeżach Seulu. Wstaję bez entuzjazmu, zdejmuję koszulę, którą rzucam na łóżko i idę do łazienki. W tym momencie wpada do mojego pokoju Luhan.
– Tao... – zaczyna ale urywa w pół zdania patrząc na mnie. Odwraca wzrok i.. czyżbym się jeszcze nie rozbudził? Jestem pewny, że widziałem rumieńce na twarzy Luhana który wycofał się już z pokoju. Ciągle senny udaję się do łazienki by wyszykować się na sesję.
– Dobrze! Kris odwróć głowę lekko w prawo.. tak jest! Tao, oprzyj się o ramię Luhana.. taak.. Idealnie! A teraz Kris obejmij Tao, dobrze a ty Luhan kucnij z boczku patrząc w lewo. Tak! Mamy to! Dziesięć minut przerwy! – zawołał fotograf a ja odetchnąłem z ulgą. Z ciężkim sercem wyplątałem się z uścisku Krisa i wyszedłem na zewnątrz odetchnąć świeżym powietrzem. Po chwili fotograf dołączył do mnie z Krisem.
– To było bardzo dobre – pochwalił nas z uśmiechem. Ukłoniłem się dziękując. – Ale teraz będzie motyw kłótni, więc Tao, ty będziesz patrzył na Krisa ze smutkiem i skruchą a ty Kris, odwrócisz wzrok i będziesz spoglądał w dal z bólem ale i złością. Dobra chłopaki? – mrugnął do nas.
– Tak – mruknąłem patrząc kątem oka na Krisa. Chciałem żeby w końcu fotograf sobie poszedł. Tylko przeszkadzał. W nocy w końcu podjąłem decyzję, której będę żałował do końca moich dni ale nie jestem już w stanie tego ukrywać. Kiedy w końcu fotograf się oddalił, podszedłem do Krisa i dotknąłem jego ramienia. Spojrzał na mnie pytająco ale radośnie. Wiedziałem, że sesja pozytywnie na niego wpłynęła bo lubił być w centrum uwagi.
– Co jest Tauś? – poczochrał mi włosy drugą ręką. Popatrzyłem na niego i zadałem sobie pytanie czy chcę to wszystko zburzyć, raniąc go i siebie.
– Hyung – zacząłem ale w tej chwili zawołali nas na poprawę makijażu. Zrezygnowany puściłem ramię Krisa i ruszyłem usiąść na fotel.
Kiedy make-up był gotowy zostało nam jeszcze parę minut, więc kiedy zobaczyłem hyunga idącego do toalety ruszyłem za nim. Kiedy wszedłem do toalety Kris już mył ręce. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się a ja poczułem ukłucie w okolicy serca.
- Co jest Pando? - zaśmiał się – chciałeś mi coś powiedzieć prawda? - Chciał znowu poczochrać mnie po głowie ale złapałem jego rękę i popatrzyłem mu w oczy. Piękne oczy, w których zobaczyłam swoje odbicie.
- Hyung... muszę ci coś powiedzieć – zacząłem cicho, a mój ton był depresyjny przez co Kris popatrzył na mnie ze zmartwieniem.
- Coś się stało, Tao? Dobrze się czujesz? - położył rękę na moim ramieniu. Strąciłem ją.
- Tak, stało się i nie, czuję się okropnie – spojrzałem ukochanemu w oczy i zobaczyłem w nich zmartwienie i strach... strach o mnie.
- Nie mogę tego dłużej ukrywać hyung. Muszę ci to powiedzieć – kiedy to mówiłem, czułem jak w sercu coś mi pęka. Kris patrzył na mnie wyczekująco. Nie miał pojęcia co zaraz usłyszą jego uszy. Nie wiedział jak bardzo cierpiałem. Nie wiedział, że go kochałem.
- Ko.. - zaciąłem się. Chciałem mu to wykrzyczeć w twarz, chciałem by mnie przytulił i powiedział, że wszystko w porządku, że on tu jest. Chciałem pocałować te jego cudowne usta, wpleść palce w bujne blond włosy, wyszeptać mu, że go kocham. Ale nie mogłem tego zrobić. Nigdy go nie pocałuję. Spojrzałem znów w jego oczy i zebrałem się na odwagę.
- Jesteś dla mnie ważny hyung. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, bez ciebie czuję się jakbym umierał, chciałbym przytulać cię do końca mojego życia, wdychać zapach twojego ciała, trzymać cię za rękę przez resztę naszego życia. Kocham cię Kris.
Cofnął się o dwa kroki, patrząc na mnie z wyrazem niedowierzania. Szybko podszedłem do niego i musnąłem jego wargi moimi. Gwałtownie skoczyło mi ciśnienie lecz Kris odepchnął mnie i popatrzył na mnie z przerażeniem.
- Kris.. - zacząłem lecz w tym momencie do toalety wparował Luhan. Popatrzył na nas zdziwiony i zatrzymał wzrok na mnie.
- Chodźcie już, wołają nas – Luhan uśmiechnął do nas ale nikt nie odpowiedział mu. Kris szybko wyminął go i wyszedł z łazienki. Patrzyłam na zamykające się drzwi i upadłem na kolana powstrzymując płacz z całych sił. Wystraszony Luhan podbiegł do mnie i złapał mnie za ramię.
- Tao? D-dobrze się czujesz?
- T-tak – odpowiedziałem i spróbowałem się uśmiechnąć ale tylko się skrzywiłem. Szybko otarłem lekko wilgotne oczy, poprawiłem włosy i odetchnąwszy głęboko wyszedłem z toalety.
Sesja zdjęciowa wyszła idealnie. Ja z rozpaczą patrzący na Krisa i on sam z odwróconym wzrokiem patrzący w dal. Fotograf był wniebowzięty. Zdjęcia trwały bardzo krótko, gdyż jak sam stwierdził „pozowaliśmy tak naturalnie i pięknie, że nie było nic do poprawy”. Kris nie odzywał się do mnie do końca dnia. Pojechał pierwszy do dormu taksówką, informując tylko menadżera. Patrzyłam za samochodem dopóki nie zniknął mi z oczy. Dopiero wtedy odważyłem się zapłakać.
At the beginning I was... normaly girl.
Tak, na początku byłam normalną dziewczynką... no może nie do końca normalna. Nie słuchałam muzyki, nie lubiłam koncertów, imprez, chłopaków i ogólnie tylko czytałam. Kpop poznałam dzięki temu, że chciałam nauczyć się robienia szablonów i dzięki temu, że dziewczyna robiąca poradnik użyła zdjęcia G-Dragona na próbny szablon. I tak zaczeła się ostra jazda.
Na początku GD, następnie BIGBANG i miłość do T.O.P.a który był dla mnie jak brat. Miałam śwaidomość, że to idol zupełnie dla mnie nieosiągalny ale lubiłam sobie marzyć o spotkaniu go w mieście, na rynku, w restauracji.
EXO też było jednym z pierwszych zespołów które pokochałam. największym wyzwaniem było zapamiętanie ich twarzy i imion. Pierwszym biasem był Sehun, gdzyż dzięki niemu poznałam EXO, dopiero niedawno zmieniłam biasa na D.O (aktualnego). I dopiero niedawno pokochałam Krisa, Tao i ich razem (Taoris). Kyungsoo, Zitao i Yifan to moja trójka bogów. Trójca Święta. <3 Ojciec (Kris), syn (Tao) i duch świety(czuwająca mama zespołu - D.O).
BTS to kolejny zespół bez którego nie mogę żyć. Kocham ich piosenki ale wciąż nie mogę nuczyć się który jak ma na imię. Aż zapadam się pod ziemię ze wstydu. Naprawdę.
BTOB poznałam niedawno dzięki koleżankce (tak to o tobie głupku <3) i jak na razie lubię ich (choć nie kocham).
Block B... ich nie umiem nie kochać. Poznałam dzięki Głupkowi :* . Ulubiona piosenka - "Very very good".
VIXX... zespó z którym mam problem. Raviego i N kocham, ale równocześnie się ich wszystkich boję. Mają taki nietypowy... styl, że tak stwierdzę.
C.N.Blue to mój ulubiony rockowy zespół. Ulubiony album - Bluelove. Nie nudzi mi się nawet po półrocznym słuchaniu go.
F.T.Island to samo co wyżej. Poznałam dzięki dramie "You're beautiful" gdzie Lee Hongi Ki występował jako Jeremy. Ulubiona piosenka - Hello hello.
A-Prince... cięzko mi coś powiedzieć, bo nie znam ich do końca. Zaczełam ich słuchać bo mieli przyjechać do Polski ale nie wciąglneli mnie. Lubię sobie czasem posłuchać ale nie mają tego czegoś.
Super Junior lubię. Znam, słucham i lubię. Lubię lubię. W sumie też ich poznałam dzięki dramie "You're beautiful". Kocham ich utwór "Sorry sorry".
Nie będą męczyć i nudzić was całą historią. To tyle na powitanie. Pierwszy będzie jakiś tam one shot ale nie wiem kiedy go dodam. Więc... annyong!
Subskrybuj:
Posty (Atom)